American thunder

Sandałki? Tenisówki? Balerinki? Espadryle? Nie. Moje ulubione obuwie ostatnimi czasy to ciężkie, skórzane buty (Sarenza). "Nie jest Ci aby zbyt gorąco?", "Jest, a co?" - i na tym urywa się egzystencjalno-eschatologiczne dumanie nad sensem noszenia takich butów latem, albo po prostu zagajanie rozmów, ot, zamiast narzekania, że za ciepło, bądź za zimno. Wizja jest, pasują i koniec. Na głowie mam panterowego 5-panela, na którego chorowałam ze 2 miesiące, ale ani nie chciało mi się czekać na przesyłkę, która kilka przecznic szłaby zapewne tyle co paczka z chociażby Niemiec, a sklepu stacjonarnego nie było okazji odwiedzić, więc czapka została wręczona mi do rąk własnych w ramach prezentu. Połączyłam ją ze znoszonym t-shirtem, który wygląda jakby już niejedna osoba wrzuciła go do kontenera Czerwonego Krzyża. Zdjęcia wykonaliśmy już jakiś czas temu na warszawskiej Pradze, przed Snem Pszczoły, gdzie fantastyczny, leniwy klimat starych kamienic, lekko nawiązujący do tego krakowskiego, skutecznie obrzydziła nam grasująca szajka dziesięcioletnich, pyskatych bandziorów czyhających na naszą miejscówkę. Szczęśliwie uszliśmy z życiem my i nasz sprzęt. Ale i tak na Pragę będę wracać niejednokrotnie.





I'm chillin, chi-chi-chillin!

W dzisiejszym poście nie wiem czy bardziej chodzi o outfit, zdjęcia, czy też rower, ale wszystko to tworzy całkiem, jak na moje oko, spójną całość. Zdjęcia wykonaliśmy dzisiejszego ranka, kiedy można było jeszcze swobodnie oddychać, obejść się bez hektolitrów zimnej wody mineralnej i nawet bez obawy o udar słoneczny udać się na wycieczkę rowerową. Na sobie miałam przewiewny sweterek z wycięciem na plecach, neonowe, seledynowe szorty z patchworkowymi krzyżami, wygodne vansy, snapbacka i dość sporo biżuterii, która przełamała ten nieco streetwearowy look. Na stare baseny, widoczne na poniższych zdjęciach dotarłam na nowym, niebieskim beach cruiserze Kokkedal, który stanowi idealny środek miejskiego transportu, jest wygodny, lekki, a przede wszystkim ma piękny błękitny kolor. Nie mam pojęcia czy to przez ten sweter, buty, czy też rower, ale świetnie szło mi dziś tamowanie ruchu wszelkich pojazdów, co bym mogła sobie spokojnie przejść przez ulicę. Ale to chyba jeszcze nie utrudnianie ruchu drogowego?
 .

Longboard & Skoda Citigo!

W zeszły weekend miałam przyjemność pojeździć nową Skodą Citigo- pojeździć...a raczej powozić się z 'szoferem', bo o jeździe samochodem nie mam zielonego pojęcia. Z racji braku czasu i pracy, miałam właściwie tylko jedno popołudnie, aby przygotować sesję zdjęciową, więc zamiast na rozmach i teatrzyk w stylu 'dzień z życia zabieganej Kim Kardashian", postawiłam na połączenie rekreacji, testu samochodu i fot na bloga. Wyszło tak, że wpakowaliśmy się do auta, zabrałam deskę i udaliśmy się rytualnie na spokojny, zielony Żoliborz, którego estetyka idealnie nastraja do niespiesznej jazdy na longboardzie. O tym co Skoda ma pod maską ciężko mi się wypowiedzieć, gdyż nigdy nie byłam wielką fanką motoryzacji, za to moja uwaga skupiła się na obszernym jak na takiego malucha wnętrzu, minimalistycznym kokpicie i całkiem fajnym nagłośnieniu. Największym plusem tego mikro autka (jak zdążyłam podsłuchać) jest stosunek niskiej ceny do jakości oraz niskie koszty eksploatacji, nawet po mieście. Na outfit wybrałam najprostsze i najwygodniejsze rzeczy, może oprócz butów (Sarenza), w których mało nie wywinęłam orła, ale czego nie robi się dla bloga.
.
eXTReMe Tracker
 
© 2010 PaniEkscelencja | Powered by Blogger Template